Obydwie firmy mają w ręku prawie 90% rynku dysków twardych, więc problemy tych korporacji oznaczają problem na skalę światową. Kilka dni temu na łamach naszego serwisu pisaliśmy, że z powodu największej od pięćdziesięciu lat powodzi w Tajlandii firma WD wstrzymała produkcję dysków twardych, aby nie narażać na bezpieczeństwo pracowników.

Obecnie zarówno fabryki Western Digital i Seagate mają jeszcze większe problemy. Pierwszemu producentowi woda zalała fabrykę, natomiast Seagate nie został dotknięty powodzią bezpośrednio, tylko pośrednio. Zaopatrywał się on w silniki do dysków twardych z fabryki położonej na terenach dotkniętych powodzią, a teraz i ona jest pod wodą.

Sytuacja na rynku wygląda bardzo źle, sprawdził się czarny scenariusz. Zapasy w magazynach producenta WD nic nie dają, ponieważ duża część centrum kraju jest sparaliżowana i w związku z tym nie można dostarczyć napędów. W efekcie w hurtowniach brakuje dysków twardych, a jak się jakieś pojawią to z cenami wziętymi z kosmosu. Dla przykładu 2,5 calowy dysk WD Scorpio Blue 250 GB 8 MB 5400 rpm kosztował niedawno około 190 zł, a teraz cena podskoczyła do około 400 zł, 3,5 calowy dysk WD CAVIAR 500 GB 16 MB z ceny około 170 zł podrożał do około 440 zł.
Możliwe, że dzięki temu zwiększy się sprzedaż dysków SSD, a w związku z tym spadną ich ceny. Jak sądzicie, jest to możliwe?
benchmark.pl
Użytkownik unbreak edytował ten post 28 październik 2011 - 09:00

Logowanie
Rejestracja
Pomoc

"
Cytuj






